Październik to moment, w którym na skórze zaczynają uwidaczniać się letnie pamiątki w postaci ciemniejszych plam, nieregularnych skupisk barwnika oraz zaostrzonej melasmy. Naturalnym odruchem wielu osób jest chęć natychmiastowego „zmycia” lub agresywnego złuszczenia niechcianego pigmentu za pomocą silnych peelingów czy stężonych kwasów.
W profesjonalnej kosmetologii wiemy jednak, że takie podejście to prosta droga do powikłań. Zamiast rozjaśnienia, agresywne złuszczanie bardzo często kończy się zaostrzeniem przebarwień i powstaniem trudnej do usunięcia hiperpigmentacji pozapalnej (PIH).
Skuteczna terapia rozjaśniająca nie opiera się na mechanicznym niszczeniu naskórka, lecz na precyzyjnym wyciszeniu szlaku melanogenezy.